Odnalezieni przez ITAKĘ
Zgodnie z naszą polityką ochrony prywatności imiona osób odnalezionych, miejsca i daty zostały zmienione. Bez zgody odnalezionych nie publikujemy ich danych osobowych ani wizerunku. 70 procent spraw którymi się zajmujemy - wyjaśnia się, poniżej publikujemy wybrane historie.
Julian, lat 77
Szanowni Państwo,
w lipcu 2009 r. zaginął mój Dziadek. Po zasłabnięciu na ulicy trafił do szpitala, a po wyjściu z izby przyjęć nie trafił do domu. Zostało zgłoszone zaginięcie na policję, straż miejską i do Państwa na zaginieni.pl. Szukaliśmy go całe 3 dni i 4 noce. A on błąkał sie po ulicach Warszawy. Zrobiliśmy wszystko co się dało by go znaleźć, rozwieszaliśmy plakaty wydrukowane z Państwa strony internetowej, pytaliśmy kierowców autobusów, patrole policyjne na ulicy, nawet osoby bezdomne spotkane na ulicach Warszawy, pytaliśmy w noclegowniach i jadłodajniach czy go nie widziano. Na szczęście znalazł się. I teraz jest już pod naszą opieką, ponieważ nie może już sam mieszkać, jak to dawniej było przed zaginięciem, gdyż wymaga stałej opieki.
Zaginięcie członka rodziny to ogromne przeżycie. To straszna tragedia, której niestety doświadczyliśmy na własnej skórze. Uczucia i odczucia, jakie wtedy człowiekiem targają, są nie do opisania. Strach o to co się dzieje przez te parę dni z Dziadziusiem, niepokój, tęsknota, pustka, niewiedza co dalej robić i co dalej będzie jak sie nie znajdzie, bezradność...
Na szczęście trafiliśmy na Państwa fundację. Pomoc jaką otrzymaliśmy, wsparcie psychiczne i pomoc w szukaniu, danie ogłoszenia w Kurierze Warszawskim i gazecie naprawdę pomogło. Przez te parę dni poszukiwań dzwoniliście Państwo do nas z zapytaniem czy coś sie zmieniło i czy się odnalazł, dając nam możliwość rozmowy, wyżalenia się, nawet i wypłakania. Niestety z rodziną nie da się w takich momentach rozmawiać, bo każdy czuje w sercu żal, pustkę. I każdy przeżywa ten ból na swój sposób. Ale taka rozmowa, taki telefon z pytaniem jak się czuję i co już zrobiliśmy bardzo pomaga, bo ja w takim momencie czułam ze ktoś mi pomaga, ktoś stoi za mną z pomocna ręką, z dobrą radą co jeszcze mogę zrobić i ze wskazówkami gdzie jeszcze iść i gdzie szukać.
Uważam, że jesteście Państwo cudowną organizacją, bardzo pomocną, dajecie tak dużo wsparcia, pomocy. W tych trudnych dla mnie chwilach byliście zawsze pomocni, zawsze gotowi na udzielenie tej pomocy i przede wszystkim gotowi na rozmowę, która nie zawsze jest łatwa i przyjemna. Pracują u Was wspaniali ludzie, wyrozumiali, cierpliwi, godni zaufania, osoby które umieją słuchać i umieją doradzić, a takich jest bardzo mało w naszym społeczeństwie. Rozmowa zawsze przebiegała spokojnie, dano mi szansę na powiedzenie co czuję i zawsze dostałam dobre słowo i słowa, które na nowo obudziły we mnie nadzieję i dały mi jeszcze większą motywację do działania. W chwilach zwątpienia wiedziałam, że mogę zadzwonić i że nikt mnie nie zbyje byle czym i że zostanie mi poświecony czas.
Dziękuję Państwu bardzo za okazaną pomoc i wsparcie psychiczne. Jesteście bardzo potrzebną jednostka, robicie bardzo dużo i dajecie bardzo dużo innym. Zostaliśmy przyjęci przez Was z otwartym sercem. Dziękuję za pomoc, wsparcie, dobre rady, wskazówki jak szukać i gdzie szukać. Dziękuję za okazane ciepło, dobroć, ludzki stosunek do tematu, wsparcie moralne i trzymanie na duchu. To od Państwa dostałam bodziec do działania, szukania, a w chwilach zwątpienia, że mój Dziadziuś może już nie żyć, słowa otuchy i nową siłę do działania. Jestem bardzo wdzięczna za to co Państwo dla nas zrobili.
Pozwoliliśmy sobie przekazać na konto Fundacji tzw. darowiznę, jako podziękowanie za okazaną nam pomoc. Jesteśmy Wam bardzo wdzięczni!
Trzymajcie tak dalej, pomagajcie innym. Państwa praca jest ogromna i nie do opisania. Oby tak dalej!
Jesteście cudowni i kochani!!
Z ogromnymi wyrazami szacunku i podziękowaniem za pomoc,
Wnuczka zaginionego z Rodziną
Michał, 65 lat
Szanowni Państwo,
Chcielibyśmy bardzo podziękować Fundacji ITAKA za zaangażowanie w poszukiwaniu naszego ojca. To dzięki informacjom zamieszczonym w bazie danych Fundacji zdołała do nas dotrzeć policja, co pozwoliło nam zidentyfikować ojca, jako ofiarę wypadku samochodowego.
Dziękujemy za profesjonalizm w działaniu, który dodaje sił i pozwala być przekonanym, że przedstawiciele ITAKI zrobią wszystko co w ich mocy, aby nie zostawić pokrzywdzonych samym sobie.
Dziękujemy za wszelkie wsparcie i oferowaną pomoc w tym trudnym dla nas okresie.
Małgorzata Zielińska.
Grzegorz, 39 lat
Grzegorz wyszedł z domu na spacer i już nie wrócił. Od dłuższego czasu miał problemy ze zdrowiem, które mogły skutkować zaburzeniami pamięci i orientacji w terenie. Wyszedł bez dokumentów, ubrany jedynie w lekką kurtkę. O zaginięciu poinformowała nas jego rodzina.Bliscy Grzegorza niezwłocznie powiadomili policję. Osobiście sprawdzili szpitale i rozwiesili plakaty w całej okolicy. Bezskutecznie. ITAKA natychmiast opublikowała zdjęcie Grzegorza w serwisie www.zaginieni.pl oraz w lokalnej prasie. Przez kilka dni nie było żadnego sygnału.
Jedną z gazet – po dziesięciu dniach od zaginięcia Grzegorza – wziął w końcu do ręki pracownik jednego z okolicznych szpitali. Spojrzał na komunikat ze zdjęciem Grzegorza i rozpoznał w nim pacjenta. Okazało się, że akurat do tego szpitala rodzina wcześniej nie dotarła.
Dlaczego szpital nie zgłosił policji faktu, że ma pacjenta o nieznanych personaliach? Tego nie wiemy, ale wiemy, ze tak być nie powinno. Szpitala ma obowiązek natychmiast powiadomić policję o takim pacjencie.
Po publikacji komunikatu ITAKI w lokalnej gazecie bliscy dowiedzieli się, iż rozpoznano zaginionego wśród pacjentów szpitala odległego od domu 30 kilometrów. Po hospitalizacji Grzegorz wrócił do domu
Jerzy, 82 lata
Bardzo dziękuję Fundacji ITAKA za nieocenioną pomoc w poszukiwaniach mojego 82-letniego ojca, który zaginął 07.09.2008 r. i od dnia następnego rozpoczęły się jego poszukiwania. Za szybką reakcję na zgłoszenie o zaginięciu, słowa otuchy i wsparcia w tak trudnej dla mnie sytuacji. Za liczne telefony i bezinteresowne zaangażowanie.
Poszukiwania zakończyły się dla mnie sukcesem. W dniu 13.09.2008 r. ok. południa Fundacja ITAKA zawiadomiła mnie o miejscu pobytu mojego ojca. Jestem pełna uznania i szacunku dla Fundacji ITAKA i od dzisiaj wiem, ze to co robią pracownicy Fundacji ma sens.
Dziękuję wszystkim pracownikom Fundacji ITAKA za pomoc.
Z wyrazami szacunku i uznania,
Małgorzata Pietrzyk
Józef, 47 lat
Józef wyjechał do pracy w Wielkiej Brytanii. W maju 2008 roku przestał kontaktować się z rodziną. Szukał go brat, którego niepokoił brak wieści od Józefa. Niepokój wzrósł, kiedy odebrał przesyłkę z Wielkiej Brytanii. Przesyłka zawierała dokumenty Józefa.
Zdjęcie Józefa publikowaliśmy wielokrotnie w brytyjskiej prasie polonijnej. Bezskutecznie.
Postanowiliśmy przeszukać tamtejsze schroniska dla bezdomnych. W
samym Londynie jest ich kilkadziesiąt. Wysłaliśmy do nich zdjęcie
Józefa i krótką informację o jego zaginięciu.
To był strzał w dziesiątkę! Następnego dnia zadzwoniła Jola – Polka
pracująca w schronisku w jednym z brytyjskich miast. Powiedziała, że
zna Józefa i wie gdzie mieszka. Rozmawiała z nim zaledwie wczoraj.
Chwilę potem zadzwonił do nas Józef.
Ma się dobrze, jakiś czas temu zgubił dokumenty. Nie wiedział że
brat go szuka. W takich sytuacjach zwykle nie wnikamy, dlaczego ktoś
zrywa kontakt z rodziną. Nie oceniamy takiej postawy, nikogo nie
pouczamy. Pytamy jedynie, czy odnaleziony skontaktuje się z rodziną.
Józef obiecał, że natychmiast zadzwoni do brata i opowie mu, jak sobie
radzi za granicą.
Natychmiast przekazaliśmy bratu dobrą nowinę. My też się cieszymy.
Ewa, 33 lata
Ewa w październiku 2002 pojechała do Czech w odwiedziny do znajomego. Od tamtej pory rodzina nie miała z nią kontaktu. Zaginęła, o czym rodzina poinformowała ITAKĘ. Zdjęcie zaginionej zamieściliśmy w naszej bazie na stronie zaginieni.pl.
Dzisiaj Ewa zadzwoniła do ITAKI, bo szperając po internecie, trafiła na nasz serwis zaginieni.pl. I zobaczyła swoją twarz. I swoje nazwisko, którego nie znała. A raczej którego nie pamiętała.
Dziś ma 33 lata. Prawie sześć lat temu miała wypadek, była na
spacerze w górach, przewróciła się i uderzyła w głowę. Straciła pamięć.
Nic nie pamięta, tylko swoją datę urodzin. Dzięki mozolnej
rehabilitacji od dwóch lat powoli sobie coś przypomina. Wszystko idzie
powoli bo nie było nikogo, kto mógłby jej wspomnienia zweryfikować.
Nadano jej nową tożsamość – nowe imię i nazwisko. Pomagali jej dobrzy
ludzie.
Teraz Ewa chce się spotkać z rodziną, porozmawiać, ale bardzo się tego
boi. Bo nie pamięta rodziny. Jedynym jej wspomnieniem jest czarny pies
Amik.
Ewa potrzebuje czasu, by się spotkać z rodziną.
Mama Ewy jest szczęśliwa. Czeka na córkę, w jej pokoju wszystko leży tak jak wtedy, kiedy zaginęła.
Czeka również cały i zdrowy pies Amik.
Paweł, 20 lat
Paweł choruje na schizofrenię. W kwietniu 2006 roku wyjechał do Dublina. Wówczas przestał też brać leki. Wcześniej w podobny sposób zaginął we Francji.
Kilka tygodni po zaginięciu matka poprosiła nas o pomoc w odnalezieniu Pawła. Sytuacja była bardzo poważna: przez chorobę Paweł stracił kontakt z rzeczywistością i baliśmy się, że może stać mu się krzywda.
Dwa dni później napisała do nas maila Pani Maria – pracowniczka schroniska dla bezdomnych. Paweł przebywał w jej schronisku i potrzebował pilnej opieki lekarskiej. Pani Maria chciała za naszym pośrednictwem skontaktować się z jego rodziną.
Natychmiast przekazaliśmy mamie Pawła informacje o miejscu jego pobytu. Mogła ona więc przekazać osobom pomagającym Pawłowi w Dublinie historię jego choroby. Poszukiwania zakończyliśmy, kiedy Paweł dochodził do zdrowia w szpitalu w Dublinie.
Marek, 25 lat
Marek wyjechał do pracy do Glasgow w lutym 2006. Z rodziną w Polsce kontaktował się telefonicznie do maja 2007. Wtedy niespodziewanie kontakt się urwał.
Po trzech miesiącach braku kontaktu z Markiem, jego zaniepokojona rodzina zgłosiła sprawę do ITAKI. Zdjęcie zaginionego zamieściliśmy na naszej stronie internetowej. Kilkakrotnie zamieszczaliśmy także ogłoszenie o jego zaginięciu w prasie polonijnej ukazującej się na terenie Wielkiej Brytanii.
W styczniu 2008 ITAKA otrzymała e-mail od pani Anny – Polki mieszkającej w Wielkiej Brytanii. Powiadomiła nas ona, że jest narzeczoną Marka i że nic mu się nie stało. Wyjaśniła, że Marek zerwał kontakt z rodziną, bo nie wiodło mu się w pracy na Wyspach i bał się przyznać do tego rodzinie.
Na prośbę Anny oraz Marka przekazaliśmy aktualne dane kontaktowe jego rodzinie w Polsce, która bardzo ucieszyła się ze szczęśliwego wyjaśnienia sprawy.
Yusuf, 34 lata
We wrześniu 2007 odebraliśmy w ITACE nietypowy telefon. Dzwoniła do nas pani Rania z Egiptu, która poszukiwała swojego przyrodniego brata Yusufa mieszkającego w Polsce. Straciła z nim kontakt prawie 10 lat temu. Nie posiadała ani jego aktualnego adresu, ani numeru telefonu. I posiadała tylko jedną fotografię brata - zdjęcie paszportowe sprzed lat.
Pomimo niewielkiej ilości danych, jakimi dysponowaliśmy, zdecydowaliśmy się pomóc pani Rani. Zasięgaliśmy informacji w biurze numerów, przeglądaliśmy polskie strony internetowe. Pani Rania, z ze względu na barierę językową, sama wykonać tych kroków nie mogła. W rezultacie udało nam się nawiązać kontakt z panem Yusufem, który wyraził chęć odnowienia kontaktu z rodziną w Egipcie. Wiadomość tę przekazaliśmy uradowanej pani Rani.
Krystyna, 50 lat
Pani Krystyna od 13 lat mieszkała i pracowała we Włoszech. Od 7 lat rodzina nie miała od niej żadnych wieści.
Rodzina pani Krystyny zawiadomiła Itakę o zaginięciu. Tydzień po otrzymaniu zdjęcia opublikowaliśmy komunikat o zaginięciu w prasie polonijnej. Dwa tygodnie po publikacji skontaktowała się z nami informatorka. Podała ona nazwę miejscowości, w której mieszka pani Krystyna. Przekazaliśmy rodzinie, że pani Krystyna żyje i ma się dobrze.
Minął kolejny tydzień i zadzwoniła do nas sama Pani Krystyna! Przekazaliśmy jej kto jej szuka i dlaczego. Po rozmowie zdecydowała się skontaktować z rodziną.
Po odnalezieniu mama pani Krystyny napisała do nas list:
Dziękuję za pomoc w odzyskaniu kontaktu z córką Krystyną przebywająca we Włoszech. Kontakt został nawiązany za Waszym pośrednictwem po ponad 7 letnim okresie czasu. Serdecznie szanownemu zespołowi ITAKI dziękuję.
Kasia, 19 lat
Po odnalezieniu Kasi jej rodzice napisali do nas list:
Bardzo gorąco pragniemy podziękować Państwu za nieocenioną pomoc w poszukiwaniu naszej pełnoletniej córki Kasi. Nasza córka opuściła dom 4 kwietnia 2007 roku i od dnia następnego rozpoczęły się nasze poszukiwania poprzez rodziną, jej chłopaka, policję, znajomych, kolegów Kasi i wiele osób dobrej woli.
Zgłoszenie o zaginięciu wysłaliśmy do Waszej Fundacji. W wyniku zamieszczenia informacji o poszukiwaniach przez Fundację ITAKA w piątkowym wydaniu Gazety Wyborczej otrzymaliśmy wiadomość o miejscu pobytu córki, 300 km od miejsca zamieszkania. A w dniu następnym mieliśmy możliwość spotkania się i wyjaśnienia jej zaginięcia.
Od tego dnia ponownie jesteśmy szczęśliwą rodziną cieszącą się z odnalezienia naszego dziecka całego i zdrowego. Wszystko to dzięki zamieszczeniu jego fotografii w Gazecie Wyborczej, która ma zasięg ogólnokrajowy.
Jeszcze raz serdecznie dziękujemy za skuteczną pomoc jednocześnie życząc sukcesów w odnajdywaniu osób zaginionych w taki krótkim czasie jak to się stało z naszą córką.




